Pomoc mierzona tańcem – Zumba Master Class

Jakiś czas temu napisała do mnie koleżanka z Wenezueli, która też jest instruktorem zumby w Stavanger i zaproponowała udział w Zumba Master Class. Pomysł był zacny – wszystkie zebrane pieniądze, miały zostać przeznaczone na leczenie dzieci chorych na raka, w jednym ze szpitali w Wenezueli. Jak więc mogłam się nie zgodzić?

Co to jest Zumba Master Class?

Różni się od zwyczajnych zajęć tym, że musi być dodany jakiś szczególny element – gość specjalny, instruktorzy z wielu miejsc, dodatkowe atrakcje. Bardzo często są to wydarzenia charytatywne – tak właśnie było i tym razem. Na naszym wydarzeniu było 7 instruktorek ( razem ze mną) z różnych miejsc. Niesamowite dziewczyny i osobowości, od każdej mogłam się nauczyć czegoś nowego. Nasz maraton miał trwać dwie godziny. Nie miałyśmy tak naprawdę pojęcia ile przyjdzie osób i jaki ogólnie będzie odzew. Ostatecznie było ponad 100 osób i udało się nam zebrać sporo ponad 15.000 zł! Powiem szczerze, że przekroczyło to nasze oczekiwania i kiedy w końcu wszystko zostało podliczone, euforia sięgnęła zenitu. Jesteśmy bardzo wdzięczne wszystkim, którzy uczestniczyli – jesteście niesamowici!

Dlaczego Wenezuela?

Chyba większość z nas wie, jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja w Wenezueli. Według najnowszego raportu ONZ ponad 90% społeczeństwa żyje w ubóstwie. W kraju panuje całkowity chaos – często nie ma prądu, wody, dostępu do leków czy żywności. Sytuacja jest coraz bardziej dramatyczna, ludzie nie mają jedzenia ani pieniędzy i dlatego panuje coraz większe bezprawie – kradzieże i rozboje w biały dzień. Mnóstwo osób wychodzi na ulice, protestuje, demonstruje.

Wsród tego wszystkiego są także chorzy, w tym dzieci chore na nowotwory, w różnym stopniu zaawansowania, które potrzebują ciągłego leczenia i opieki. Jak łatwo można sobie wyobrazić nie jest możliwe w obecnych warunkach im tą opiekę zagwarantować. Nie chodzi tylko o brak leków. Możemy wyobrazić sobie tylko w jakim chaosie pogrążony jest szpital kiedy przez kilka dni nie ma w nim prądu.

Mogę sobie tylko wyobrazić jak mogą się czuć moje koleżanki, które pochodzą z Wenezueli. Od długiego czasu nie mają możliwości odwiedzenia swojego kraju czy spotkania się z bliskimi. Dlatego mogłyśmy zrobić chociaż tyle – kroplę w morzu, ale chociaż coś. Zebrać pieniądze i wysłać na wybrany przez dziewczyny szpital. Dostałyśmy nagrania od dzieci znajdujących się w tym szpitalu – serce pękało, ale była to też motywacja żeby dać z siebie 100 %.

Podczas maratonu na sali było wiele osób z Wenezueli. Przy ostatniej piosence ( była to tradycyjna piosenka z tego kraju) zbierali się w grupki i po prostu płakali. Zwłaszcza starsze osoby, które całe swoje życie spędziły w Wenezueli i nagle musiały wyjechać.

Może to też być dobra okazja do refleksji. Warto poczuć wdzięczność, że niezależnie od tego gdzie podróżujemy, to zawsze mamy możliwość wrócić do swojego kraju, czy to do Polski, Anglii, Norwegii bądź jeszcze gdzie indziej. Jest to niezwykły przywilej wolności o którym łatwo zapomnieć.

Niemniej jednak dzień ten był niezwykły, mnóstwo emocji, tańca, uśmiechu i pozytywnych ludzi. Oby takich zdarzeń było jak najwięcej, kiedy możemy poczuć prawdziwą więź, niezależnie od tego z jakiego kraju pochodzimy.